Moja pierwsza (włoska) lektura

Ostatnio przez media społecznościowe przeszła fala łańcuszków. Były co najmniej dwa polegające na oblewaniu się wodą (w różnych intencjach), jeden nakazujący wyliczać przez X dni Y rzeczy, za które jest się wdzięcznym, a gdzieś nawet mignęło mi coś związanego z piciem piwa na czas (czy też podpalaniem się i natychmiastowym gaszeniem?).

Usadowiona w wygodnym fotelu w loży szyderców wymyślałam, co też złośliwego napiszę, kiedy jakaś bogu ducha winna osoba postanowi i mnie do jakiegoś łańcuszka „nominować”. Nic z moich planów nie wyszło, bo zostałam zaproszona akurat do łańcuszka, któremu nie potrafiłam się oprzeć – tego, w którym wymienić trzeba 10 najważniejszych w życiu książek.

Wśród wyselekcjonowanych książek znalazła się taka, o której chcę dziś napisać: moja pierwsza włoska lektura.

Żywo pamiętam pierwszy wyjazd do Włoch (korzystając z okazji pozdrawiam Iwonkę, dzięki której był on możliwy) – upalny sierpień, Lecce, zapach mydła z dodatkiem muschio bianco unoszący się w całym mieście, pokój w miejscowym akademiku wynajęty chyba nie do końca zgodnie z regulaminem. Niezbyt się tym detalem przejęłam – zwłaszcza, że i tak nie pozwoliłaby na to zalążkowa forma języka włoskiego, jaką wtedy władałam. I pamiętam, jak wybrałyśmy się do kiosku z komiksami.

Nie wiem, co myślał sprzedawca, kiedy komunikująca się niemalże na migi laska płaciła za pięknie wydany przez La Repubblikę tom Dylan Dog – Trilogia extraterrestre. W ramach cyklu klasyków komiksu zebrano trzy opowieści o detektywie w czerwonej koszuli autorstwa Tiziano Sclavi: Terrore dall’infinito z 1991 roku (po polsku ukazał się jako Koszmar z nieskończoności), Quando cadono le stelle z 1997 roku oraz Lassù qualcuno ci chiama z 1998 roku.

Uznałam, że to będzie dobry początek – rozsądna ilość tekstu, dużo obrazków, z których zrozumiem na pewno wszystko. Akurat co do ostatniego odrobinę się przeliczyłam, bo jeden z bohaterów za bardzo lubi gry słowne. Mimo wszystko to naprawdę był dobry początek, bo świat postaci tego komiksu mnie wciągnął.

Tytułowy bohater, Dylan Dog, pracował w Scotland Yardzie, z którego odszedł, by zostać prywatnym detektywem – indagatore dell’incubo, jak sam siebie określa. Mierzy się z wszelakimi potworami – ziemskimi i (być może) pozaziemskimi. Jest wegetarianinem (za co dostaje ode mnie dodatkowych 10 punktów), abstynentem (swoje już wypił), gra na klarnecie, ma kilka fobii i żyje w lekkim syfie z przyjacielem i asystentem Groucho.

Groucho jest mocnym punktem komiksu. Może i głupkowaty, ale jego żarty i gry słowne mogą sprawić dużo radości i satysfakcji komuś, kto uczy się włoskiego. Mała próbka? Proszę bardzo: w Lassù qualcuno ci chiama Dylan i Groucho jadą samochodem do niewielkiej wioski w Walii. Błądzą. W pewnym momencie mają do wyboru skręt w prawo lub w lewo. Dylan waha się co zrobić, ale po chwili decyduje: „Al diavolo! Io mi butto a sinistra!”, co Groucho komentuje we właściwy sobie sposób: „Bah! Questa maniera di oggi di girare tutto in politica!”. I tu niektórzy muszą mi uwierzyć na słowo – na poziomie A2/B1 czuje się wielką dumę z tego, że się żarcik zrozumiało.

Dylana Doga uwielbia sam Umberto Eco – stwierdził nawet, że mógłby go czytać, podobnie jak Biblię i dzieła Homera, całymi dniami. Sclavi złożył nawet hołd wiernemu czytelnikowi tworząc postać na nim wzorowaną w Lassù qualcuno ci chiama (i to się nazywa podejście proklienckie!).

Te trzy epizody, które trzymam na półce, to tylko skromna część historii o Dylanie Dogu. Komiks ukazuje się co miesiąc od 1986 roku, więc do tej pory na podstawie scenariuszy różnych autorów powstało 338 albumów. Jest w czym wybierać!

Na pewno wkrótce sama wrócę do tego komiksu przy okazji wielkiej gratki dla fanów – grupa szaleńców dzięki finansowaniu społecznościowemu nakręciła film o Dylanie Dogu, który lada moment powinien się ukazać. Posmakujcie tego klimatu:

Pamiętacie pierwszą przeczytaną po włosku książkę? Powspominacie ze mną emocje temu towarzyszące?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s