Samice alfa

Muzyka włoska. To co my tam mamy? Zucchero, Adriano Celentano, Andrea Boccelli, Tiziano Ferro, Laura Pausini i oczywiście Eros Ramazzotti. Szacuję, że większość Polaków potrafiłaby zanucić „Volare”, „Felicità”, „Lasciatemi cantare” czy tę piosenkę Erosa o pięknej kozie. Jeśli ktoś na dodatek włada włoskim, to oprócz zestawu obowiązkowego muzyki popularnej dorzuci jeszcze znajomość rozmaitych bardów, cantautori, z Fabriziem De André i Luciem Battistim na czele, do których lubienia można się bezpiecznie przyznać, więc Włosi chętnie się przyznają i podsuwają nam ich twórczość.

I to by było na tyle?

Czytaj dalej

Reklamy